Tegoroczna zima była zdecydowanie inna niż kilka ostatnich. Pokazała swoje zimne i piękne oblicze z wieloma dniami mrozu, dużą ilością śniegu. W końcu były bałwanki i sanki, narty i inne zimowe zabawy. Poranki z szadzią w promieniach zimowego słońca zachwycały wszystkich. Ale dała się też we znaki przyjmującym zimnem, gołoledzią, zwałami zmarzniętego śniegu przed domami. W końcu, w ostatnim tygodniu lutego, odpuściła. Może jeszcze wróci i powie swoje ostatnie zdanie.
Chwilowo jednak przypomniała nam o nadejściu wiosny i o koniecznych porządkach w budkach lęgowych przy naszym przedszkolu. Jak to powiedział pan leśniczy – ostatni moment! Dlatego też szybko umówiliśmy się z nim na spotkanie, kolejne już w tym roku szkolnym. Pan leśniczy Leśnictwa Zatonie odwiedził nas 24 lutego 2026. Ruszyliśmy na coroczne czyszczenie budek lęgowych.
W naszym ogrodzie przedszkolnym mamy trzy budki: na lipie, jarzębinie i świerku. Pan Grzegorz Działo zaproponował prace porządkowe od budki na lipie. Jak co roku zadawaliśmy sobie pytania, czy nasze budki były zamieszkałe, czy były w nich gniazda i czy wylęgły się pisklęta. Obstawialiśmy tradycyjnie zakłady.
Po otwarciu pierwszej budki już była w nas radość. Gniazdo nie było imponujące, bardzo skromne, ledwo zakrywało podłogę budki. Widać było jednak wyraźne zagłębienie, w którym z pewnością leżały jaja. Obecność ptaków była wyraźnie zaznaczona. To był nasz 1 punkt!


Pan Grzegorz oczyścił budkę, jej zawartość przełożył do torby, a dno wysprzątanego domku dla ptaków wysypał garścią trocin. Dla zachęty do budowania nowego gniazda. Przeszliśmy do drugiej budki.
Po jej otwarciu wszyscy zrobili wielkie oczy. Druga budka była także zamieszkała przez ptaki. Gniazdo było duże i piękne, wypełniało połowę budki. Misternie zbudowane ze źdźbeł suchych traw, mchu, drobnych patyczków, usłane piórkami innych większych ptaków, prawdopodobnie kur. Po prostu piękne! Nasz punkt 2!



Ostatnia budka jest najbardziej ukryta wśród zwisających gałęzi świerku. Może to i najlepsze miejsce dla ptaków? Postawiliśmy to pytanie, bo to, co zobaczyliśmy po jej otwarciu zadziwiło nawet pana leśniczego. Takiego gniazda jeszcze nie widzieliśmy. Po prostu cudo! Wypełniało prawie całe wnętrze budki. Ogromne, miękkie, wygodne, wspaniałe. Z wyraźnym zagłębieniem na miejsce lęgu i wychowywania piskląt. To był nasz punkt 3!



Takich gniazd się nie spodziewaliśmy i bardzo nas to ucieszyło. Przypadkowo ustalona kolejność oczyszczania budek lęgowych tylko wzmacniała naszą radość. Mamy więc swoje trzy gniazdka, z których wyleciały ptasie dzieci latem poprzedniego roku. Krążą więc może nad naszym przedszkolem „nasze” wróble albo sikorki, wylęgłe z jajeczek złożonych w naszych budkach. Teraz wysprzątane budki czekają na nowych mieszkańców.






Na koniec spotkania wręczyliśmy panu leśniczemu mały album z rysunkami, które zrobiły wszystkie dzieci. Przedstawiały las i jego mieszkańców oraz różne przyrodnicze elementy. Pan leśniczy z uwagą obejrzał cały album, chwaląc wszystkie prace. Zapewnił nas, że z przyjemnością gromadzi na pamiątkę wszystkie prace i upominki otrzymywane od przedszkolaków. Będzie kolejny do jego kolekcji.
Renata Dobrucka-Ratajczak
