10 marca 2026 zatońskie przedszkolaki wybrały się do Teatru Lubuskiego Teatru Lalek w Zielonej Górze na spektakl dla dzieci. W teatrze byliśmy rok temu i ponownie chcieliśmy uczestniczyć w przedstawieniu. Tym razem przedszkolaki miały się dowiedzieć, jaki to smok mieszka w szafie.
Teatr Lalek przywitał nas swoją stałą wystawą, znajdującą się w holu. W trakcie oczekiwania na spektakl mogliśmy obejrzeć archiwalne lalki teatralne. Szczególnie zainteresowane były dzieci najmłodsze, z których wiele po raz pierwszy było w teatrze. Już to wprowadziło wszystkich w nastój „innego świata”, do którego za chwilę mieliśmy wejść. Lalki, kukiełki, marionetki zaciekawiały i zachwycały. Widownia teatru okazała się tajemniczym miejscem z jedynie niebieskim rozproszonym światłem, jakby wstępem do tego, co miało zacząć się za chwilę na scenie.







Kiedy w końcu odsłoniła się kurtyna i rozpoczął się spektakl, zobaczyliśmy na scenie przytulny pokój małego chłopca. Na środku stało niebieskie łóżeczko z niebieską pościelą, wokół pełno było zabawek, z tyłu duże okno z widokiem jaśniejącego nieba, także meble, półeczki, skrzynia, pufa, dywanik na podłodze, no i oczywiście szafa, na którą od razu zwróciliśmy uwagę.
W pokoju zastaliśmy chłopca, który szykował się do snu. Czekał na mamę i na wieczorne czytanie bajek. Oczekiwanie na mamę jednak zaczęło się przedłużać i… nagle z szafy wyszedł długi, jakby z frędzlami, wijący się smok. Zatańczył wokół łóżeczka, w którym pod kołdrą ukrył się przestraszony chłopiec. Po chwili wrócił do szafy, ale w pokoju pojawiła się kolejna dziwna różowa puszysta postać. Tym gościem był Świetlik. Początkowo także przeraził chłopca, ale okazało się, że przybył z ważnym zadaniem. Celem jego wizyty było zabranie ładnego snu, by przemienić go w gwiazdkę i wysłać do nieba. Ważne więc było, by chłopiec poszedł już spać. Sprawa okazała się dość trudna, bo przeszkodą w śnie chłopca był smok, który właśnie mieszka w szafie.


Dzięki odwadze i wytrwałości różowego puszystego Świetlika, sen w końcu nadszedł. Smok w frędzlami okazał się długim zimowym czerwonym szalikiem. Oczekiwanie na mamę nie było wyrazem braku jej miłości do synka, ale wieczornych jej zajęć w domu. Świetlik w końcu wykonał swoje zadanie, zabrał ładny i spokojny sen chłopca i wysłał go ze światełkami do nieba.

Lęki dzieci czasem wynikają z ich wyobraźni. Mieszkają w szafach, w skrzyniach na zabawki albo pod teatralnymi fotelami Wystarczy tak niewiele: trochę czułości, miłości, rozmowy, serdecznych gestów, bliskości, wspólnie czytanej wieczorem bajki, by oswoić wszystkie lęki. Zrozumieliśmy to dzięki miękkim puszystym lalkom i aktorom, którzy nimi poruszali oraz scenografii przytulnego pokoju.
Po powrocie z teatru narysowaliśmy nasze wrażenia. Na pewno znowu się tam wybierzemy.





Renata Dobrucka-Ratajczak
