Ze względu na zmianę godzin uroczystości dożynkowych w Zatoniu zarząd podjął decyzje o przesunięciu godziny rozpoczęcia Zgromadzenia Walnego członków stowarzyszenia 29 sierpnia na godz 18.30.
PRZEPRASZAMY I ZAPRASZAMY!
Ze względu na zmianę godzin uroczystości dożynkowych w Zatoniu zarząd podjął decyzje o przesunięciu godziny rozpoczęcia Zgromadzenia Walnego członków stowarzyszenia 29 sierpnia na godz 18.30.
PRZEPRASZAMY I ZAPRASZAMY!
Zgodnie z informacja zawartą w protokole ze spotkania zarządu stowarzyszenia jaka została wysłana pocztą mailową do członków stowarzyszenia 26 lipca, Zarząd Stowarzyszenia Nasze Zatonie zwołuje
WALNE ZGROMADZENIE CZŁONKÓW.
Walne Zgromadzenie odbędzie się 29 sierpnia o godz. 17.00 w świetlicy w ZATONIU.
Porządek obrad.
WAŻNE INFORMACJE
Zarząd Stowarzyszenia Nasze Zatonie.
28 sierpnia o godz. 17.00 odbędzie się otwarcie wystawy:
“Dwa pałace dwa parki”
która ukazuje miejsca złączone w partnerskim projekcie rewitalizacji. Pałac i park w Branitz oraz pałac i park w Zatoniu.
Serdecznie zapraszamy!
red.
Po 75 latach na postument w fontannie przed pałacem w Zatoniu powróciła rzeźba „Chłopiec z łabędziem”, albo jak niektóre źródła podają „Młody faun z łabędziem” . Jest to oczywiście kopia dawnej rzeźby, ale wykonana w tej samej odlewni w Gliwicach, którą w XIX wieku kierował Theodor Kalide.


Theodor Kalide był jednym z najwybitniejszych niemieckich rzeźbiarzy XIX wieku. Urodził się w 1801 r. roku w Chorzowie. W roku 1817 rozpoczął pracę w modelarni odlewów Huty Gliwice, a dwa lata później zaczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie. Był uczeniem Schadowa i Raucha. Po burzliwej karierze artystycznej, ostatnie lata życia spędził w Gliwicach gdzie zmarł w roku 1863. Jego grób, o który do dzisiaj dbają mieszkańcy, znajduje się na Cmentarzu Hutniczym. W muzeum gliwickim jest cały dział poświęcony jego twórczości. Jedną z najsłynniejszych rzeźb Kalide jest „Młody faun z łabędziem”, potocznie nazwany „Chłopcem z łabędziem”. W 1834 roku rzeźbiarz ukończył jego gipsowy model, a w 1838 odlał ją w brązie. Jej pierwszy egzemplarz zakupił król pruski Fryderyk Wilhelm III. To właśnie na jego dworze spędzała dzieciństwo księżna Dorota. Pierwszy egzemplarz dzieła stanął on na berlińskiej Wyspie Pawiej. W 1851 roku, to samo dzieło ( kolejny odlew), wyróżnione podczas wystawy światowej w Londynie zostało zakupione przez brytyjską królową Wiktorię. Królowa zawiozła „Chłopca z łabędziem” na wyspę Wight, do swojej rezydencji, gdzie podziwiać możemy go do dzisiaj.

Tak więc rzeźba podziwiana przez królów powtórnie stanęła przed zatońskim pałacem w dniu 20 sierpnia 2020. Inne kopie tej rzeźby możemy oglądać między innymi w Warszawie, Wrocławiu, Legnicy, Chorzowie i Mińsku na Białorusi.
Trwają już ostatnie prace przed zamontowaniem dysz i napuszczeniem wody
Do zatońskiego parku została przywieziona również rzeźba Dzika Kalidońskiego (oryginał tej antycznej rzeźby znajduje się w Galerii Uffizi we Florencji). Dzik powinien stanąć w pierwotnym miejscu czyli przy fontannie za grotą.


Niestety na tym etapie ta fontanna nie będzie odbudowywana, wiec dzik tymczasowo przysiadł przy stawie w okolicy pałacu. Będzie jeszcze ostatecznie osadzony, podbarwiony i otrzyma anturaż z roślin.
Obecnie jest obiektem podziwianym głównie przez zmorę zatońskiego parku, czyli „KONESERÓW TRUNKÓW NIEBANALNYCH”, którzy skutecznie odstraszają gości. Wstyd na okolicę to mało powiedziane.
J. Skorulski
Miłośnicy 2 kółek mają świetną okazję do spotkania. Współpracujące ze Stowarzyszeniem Nasze Zatonie, Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Otyńskiej w osobie prezesa Sylwestra Filipiaka zaprasza na II Święto Roweru. Nasi przyjaciele kontynuują otyńskie tradycje rowerowe. Niewiele osób wie, że Otyń słynął przed II wojną światową z produkcji rowerów, których schodziło z taśmy aż 1500 sztuk tygodniowo. Mam nadzieję, że tegoroczne święto będzie co najmniej tak udane jak poprzednie.

Uczestnicy będą mogli wziąć udział w wycieczce oraz zobaczyć historyczne rowery jakie produkowano w otyńskiej fabryce „Edelweiss”. A może nawet uda się spróbować swoich sił w jeździe na bicyklu. Organizatorzy mają do rozdania 170 okolicznościowych koszulek.
PAMIĘTAJ
9 SIERPNIA NIEDZIELA
GODZ. 15.00
Zajazd ZŁOTY ŁAN
ZAPRASZAMY
Szczegóły programu na stronie
Park się zmienia i nie ma co do tego wątpliwości!
Mimo, że w okresie pandemii prace wyraźnie zwolniły i planowany termin otwarcia na 28 sierpnia jest już nierealny, to jednak każdego tygodnia coś nowego w parku się pojawia.

Trwają obecnie prace przy dwóch nieckach fontanny. Montowane są systemy, które będą doprowadzały wodę do dysz. Uszczelniana jest niecka fontanny przed pałacem, która wkrótce zostanie zwieńczona rzeźbą Theodora Kalide „Chłopiec z łabędziem”.

Druga fontanna tzw. „Treflowa” jest do nowa murowana i zaczną się już niedługo prace przy nakładaniu jej kołnierza z piaskowca. Ale woda w parku , to nie tylko fontanny, są przecież jeszcze stawy. Ten większy z wyspą, zasilany strumieniem Dłubnia, już od roku cieszy oczy oglądających, ale te mniejszy między pałacem a folwarkiem właśnie po raz pierwszy został próbnie napełniony wodą.

Jego największą atrakcją będzie rzeźba „Dzika kalidońskiego”, który będzie stał tuż przy lustrze wody. Wokół stawu trwają teraz prace pielęgnacyjne i nasadzenia krzewów. Najważniejszym elementem małej architektury w parku książęcym jest jednak wielka altana, która koronuje sztuczny kopiec.



Właśnie teraz powstaje piękna ażurowa konstrukcja, którą pokryją róże. Kiedy powstawała, nadano jej nazwę „Świątynia różana”, więc to właśnie te krzewy będą ją zdobiły.

Najdłuższa oś widokowa parku, czyli widok z altany przez łąkę Joanny na północną fasadę pałacu, jest już praktycznie gotowy.
Każdy tydzień przybliża nas do otwarcia parku i zakończenia prac ale trzeba jeszcze poczekać. Jak długo? Trudno z całą stanowczością stwierdzić. Raczej trzeba się nastawić na to, że pierwszą kawę w oranżerii napijemy się na początku października. Niech pocieszeniem będzie dla niecierpliwych to, że w promieniu 100 km od Zielonej Góry piękniejszego miejsca na wypicie kawy z pewnością nikt nie znajdzie.

J. Skorulski
Zapraszamy do obejrzenia relacji z koncertu. Autorem filmu jest Pan Bogdan Pastyrczyk.
POŻYCZONY CZAS- wspólna akcja
Zielonogórskiego Ośrodka Kultury,
Stowarzyszenia Nasze Zatonie
i Visit Zielona Góra
W czasie ogólnoświatowej pandemii dla wielu z nas zwolnił, a dla niektórych wręcz zatrzymał się czas. Sytuacja, która nigdy nikomu z nas się nie przydarzyła, zaskoczyła, zszokowała, a z czasem powoli spowszedniała. To co było szkieletem naszej organizacji życia: obowiązki, praca, przyjemności, rytm według którego żyliśmy, przestały istnieć z dnia na dzień. Uczyliśmy się na nowo żyć w samotności, dystansie, według nowych reguł i w nowych ramach. Przez tą sytuację wielu z nas otrzymało od losu dar, który do tej pory był nieosiągalnym luksusem – czas. Czas, który mogliśmy przeznaczyć na to czego dawno, rzadko lub nigdy nie robiliśmy. Czas na aktywność, którą wypełnialiśmy godziny, dni i tygodnie. Spróbujmy razem zdać relacje z tego „pożyczonego od losu czasu”. Pokażmy nasze życie w okresie kwarantanny przez pryzmat spisanych wspomnień, zdjęć, utworów, obrazów, itp . Pokażemy je wszystkie na wystawie, a potem część z nich zamknijmy do wielkiej kapsuły czasu, w replice sarkofagu jaki powstaje w zatońskim parku. Zamkniemy ten dziwny czas z nadzieją, że przyszłe pokolenia lepiej zrozumieją emocje, lęki i nadzieje jakie nam towarzyszyły.
Zobacz artykuł w ostatnim “Łączniku”

http://www.lzg24.pl/sites/default/files/lz-nr363-2020-06-12.pdf
Regulamin zbiórki eksponatów
CELE ZBIÓRKI:
– zorganizowanie wystawy z prac czasu pandemii i zamknięcie części z nich replice sarkofagu w Zielonej Górze – Zatoniu
– pozostawienie śladu współczesnych przyszłym pokoleniom z informacjami o czasie pandemii
– kształtowanie postaw obywatelskich
– uświadomienie potrzeby zachowywania dziedzictwa kulturowego dla pokoleń
– tworzenie historii miejsca
REGULAMIN ZBIÓRKI
– prace literackie ( listy, wiersze, limeryki, opowiadania – treść musi zmieścić się na formacie A4)
– prace malarskie ( obrazy wykonane różnorodną technika jednak nie większe aniżeli format A4)
– fotografie ( max format A4)
– inne wytwory czasu pandemii nagrania piosenek, filmy, rękodzieło itp.
Już czas żeby się spotkać w Zatoniu. Minęło wiele miesięcy od naszej ostatniej wspólnej imprezy. Jeszcze razem żegnaliśmy karnawał w świetlicy i snuliśmy plany na kolejne spotkania gdy świat stanął w miejscu i przyszło nam się zmierzyć z czasem pandemii. Dokładnie po 4 miesiącach rozłąki z radością przekazujemy informację o pierwszej otwartej imprezie w Zatoniu pod tytułem „Uczta u Baltazara”

Rembrandt Uczta Baltazara
Stowarzyszenie Nasze Zatonie zapraszam na drugi kameralny koncert w ruinach pałacu. Po raz drugi naszym gościem będzie koncertmistrz Filharmonii Zielonogórskiej Jakub Kotowski z kwartetem smyczkowym.

Przyzwyczailiśmy od lat mieszkańców i gości, że w Zatoniu w okolicy Nocy Świętojańskiej o zmroku dzieją się rzeczy piękne i ciekawe. Mam nadzieję, że i w tym roku się nie zawiedziecie. Stałych bywalców naszych imprez nie trzeba informować, że prócz muzyki będzie ważne również i słowo o historii tego miejsca. Ubiegłorocznym bohaterem spotkania w ruinach był Baltazar von Unruh ( budowniczy zatońskiego pałacu) i jego sławny ród, który odegrał ważną rolę zarówno w historii Niemiec jak i Polski. Tegorocznym bohaterem opowieści w ruinach zatońskiego pałacu będzie Alexander de Talleyrand-Périgord książę Dino.
ZAPRASZAMY NA UCZTĘ U BALTAZARA
Ucztę gdzie przystawką będzie obraz, daniem głównym muzyka, a deserem słowo.
26 czerwca (piątek) godz. 21.30 ruiny zatońskiego pałacu.
WAŻNE KOMUNIKATY
13 czerwca 1840 roku dokładnie 180 lat temu powozem zajechała do Zatonia księżna Dino. Ostatni raz widziała zatoński pałac 25 lat wcześniej kiedy przyjechała tu z Wiednia podczas słynnego kongresu w roku 1815. Tym razem nie przyjechała jednak z krótką wizytą, lecz z zamiarem osiedlenia się na stałe na Dolnym Śląsku. Niewielki barokowy pałacyk w Zatoniu, który był w jej posiadaniu od roku 1809 stał się teraz jej śląską rezydencją. Tu zachwycała się przyrodą , tu rozpoczęła batalię o księstwo żagańskie, tu po 2 latach kazała przebudować pałac nadając mu klasycystyczny charakter i założyła na nowo wspaniały park wg projektu P.Lennego. Do końca życia przyjeżdżała tu na wypoczynek mimo, że jej główną siedzibą od 1844 roku był Żagań. Nie zdradziła Zatonia i choć miały tyle rozległych włości, nie wybudowała sobie innej letniej rezydencji. W Zatoniu zaczęła się jej ponad 20-letnia przygoda na Śląsku. Przygoda, o której tylu ludzi pamięta mimo upływu 180 lat.
Być może ten moment przyjazdu Doroty de Talleyrand-Périgord wyglądał właśnie tak, jak namalował Robert Jurga.

W tym dniu księżna zapisała te słowa
Oto jestem w moich włościach. To szczególne wrażenie, znaleźć się u siebie, w tak wielkiej odległości od miejsc, w których zazwyczaj toczyło się moje życie i zastać wszystko tak schludne i dobrze utrzymane, a jednocześnie tak proste, jakby mieszkało się tutaj na co dzień.
Tego ranka, kiedy wyjechałam z Krosna, padał deszcz i nie opuszczał mnie aż do Zielonej Góry, dużego miasta, w którym spotkałam panią i pana Wurmb, którzy wyjechali mi naprzeciw. Pani Wurmb jest córką pana von Goeckingk, Tajnego Radcy Państwa Pruskiego, któremu zmarły król powierzył opiekę nade mną. …..
Ostatnie kilometry przemierza się po piaszczystych drogach, pośród lasów jodłowych, ale u wjazdu do małej osady, którą trudno nawet nazwać wsią, jest bardzo piękna aleja. Wiedzie ona na ukwiecony dziedziniec, pośród którego wyrasta dwór. Urokliwe drzewa kryją widok na mało zadbane, podwórze, gdzie hodowany jest drób.
Z tyłu domu wyłania się przecudowny widok: to ogród, dobrze obsadzony i świetnie utrzymany. Jest bardzo bogaty w różne gatunki kwiatów, a pośród nich są też i te rzadko spotykane. Ogród łagodnie przechodzi w łąkę, na krańcu której znajduje się bardzo piękny lasek. Strumień, który przecina ogród, nadaje mu świeżości.
Dom jest dwukondygnacyjny w kształcie długiego czworoboku z trzynastoma oknami na kondygnacji. To, co go szpeci, to jego ogromny dach, nieodzowny tu z powodu długich śnieżnych zim. Jego dachówka została pomalowana na żółto-pomarańczowy kolor.
Wnętrze jest całkiem niezłe. Środek zajmuje przedzielona schodami sień ze sklepieniem. Na prawo od sieni znajduje się duży salon z trzema oknami, dalej mały salonik biblioteczny z dwoma oknami, które wychodzą na piękną szklarnię, połączoną z oranżerią. Mam tutaj około 50 drzewek pomarańczowych.
Na lewo od sieni jest moja sypialnia, duży pokój toaletowy, garderoba i pomieszczenie dla pokojówki. Za biblioteką zaś znajduje się pomieszczenie połączone z jadalnią, która jest za ścianą salonu, czyli naprzeciw przyległości mojego apartamentu z pomieszczeniami służby.
Na pierwszym piętrze mieszczą się cztery pokoje zarządców, z gabinetami. Spośród których tylko dwa są umeblowane, a także duża sala bilardowa. Mansardę wypełnia sześć pomieszczeń dla służby oraz strych i garde-meuble.
Salony i mój apartament położone są od strony południowej, co niestety pozbawia mnie widoku na ogród. Wolę jednak widzieć podwórze i mieć dostęp do słońca, przede wszystkim dlatego, że dom nie jest podpiwniczony. Mimo tego nie ma w nim żadnych śladów wilgoci. Parter jest bardzo pięknie umeblowany, a parkiety intarsjowane z różnych gatunków drewna. Są one zadziwiająco ładne, jak na wykonane w tej okolicy. Na pierwszym piętrze, nie ma nic, w tym momencie, poza apartamentem zajmowanym przez pana Valencay, ale i ten jest bardzo skromnie wyposażony. Dom zawiera wyłącznie to, co jest konieczne. Dobrze że zabrałam ze sobą srebra, a pan Wurmb pożycza mi dużo innych rzeczy.
Nareszcie będzie mi dobrze i odnajdę się tutaj dużo lepiej, niż mi się to od dłuższego czasu gdziekolwiek udawało. Przynajmniej, wypocznę tu, wśród panującej ciszy. I choć to najprawdziwsza wieś nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu. Doświadczam nawet pewnej przyjemności słuchając odgłosów krów i przyglądając się sianokosom, co po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem prawdziwie i szczerze, wiejskiej natury.
W salonie mam jeden nawet dość dobry portret mojej matki i także jeden, bardzo nieudany mój, a w saloniku litografie pruskiej rodziny królewskiej. Zawartość biblioteki jest niewielka, liczy około 500 egzemplarzy bardzo dobrych książek w językach: angielskim, francuskim i niemieckim. Już odbyłam spacer po ogrodzie, który jest naprawdę piękny. Ogrodnik, który o niego dba pochodzi z królewskich ogrodów Charlottenburga, a doskonalił swe umiejętności w Monachium i Wiedniu.