“Z PAMIĘTNIKA ULICZNIKA” DARIUSZA MILIŃSKIEGO

Serdecznie zapraszamy w najbliższą środę tj.12.06.24 o g.18.00 do ORANŻERII W Zatoniu, na FINISAŻ wystawy malarstwa “Z PAMIĘTNIKA ULICZNIKA” DARIUSZA MILIŃSKIEGO. Spotkanie z artystą w oprawie muzycznej skrzypiec MATEUSZA MAKUCHA .

Suplement historyczny. Spotkanie II

Komu Księżna Dino zawdzięczała swój dobrobyt? Kim byli generalny pomocnik i wielu innych w Zatoniu? Jak wyglądała lista płac Księżnej Doroty? 5 czy 50 lat w Zatoniu?

Są to pytania, na które odpowiedział wszystkim uczestnikom spotkania prof. Zbigniew Bujkiewicz. Suplement poprowadzili prof. Leszek Gołdyka oraz prof. Bogdan Idzikowski, a w rolę Księżnej Dino wcieliła się Kamila Winkler. Wieczór osłodziła Maria Idzikowska podając pyszne rogaliki prosto z pieca!

Zapraszamy do obejrzenia krótkiej fotorelacji.

Agnieszka Schmidt-Nowicka

WRÓCILIŚMY Z TURNUSU REHABILITACYJNEGO 2024

W tym roku po dwuletniej przerwie, ponownie odwiedziliśmy Ustronie Morskie, na pobyt wybraliśmy ośrodek wypoczynkowo- rehabilitacyjny “ALKA SUN RESORT”.

Turnus trwał od 18 do 31 maja 2024r , w turnusie uczestniczyło 28 osób , 5 osób po raz pierwszy wzięło udział w turnusie. Z dofinansowania do turnusu skorzystało 27 seniorów. Na naszą grupę w Ośrodku czekała sama Pani dyrektor, która w sposób bardzo serdeczny powitała nas, co było dla nas bardzo miłym zaskoczeniem, każdy z nas dostał kartę pobytu, tzw. “rozpiskę” z numerem pokoju, z godziną spotkania z lekarzem, były tam również godziny posiłków i numer stolika w jadalni. A wszystko to odbyło się szybko bez tłoku i niepotrzebnych emocji. Naprawdę czuliśmy się tu dobrze zaopiekowani.

Choć Ustronie Morskie odwiedzamy już po raz trzeci, to dla wszystkich tych którzy pierwszy raz odwiedzają tą miejscowość, to Ustronie urzeka spokojem , wybrzeżem klifowym z zejściami drewnianymi schodami na plażę. A plaża choć dość wąska wyróżniona została certyfikatem “Błękitnej Flagi”. Wzdłuż brzegu biegnie promenada z której można wejść na molo, a jest ich tu kilka. Do ośrodka “ALKA SUN RESORT”; na rehabilitację przyjechaliśmy po raz pierwszy. Sam ośrodek położony jest w samym centrum miasteczka, skąd wszędzie nam było blisko. Ważne dla naszych uczestników było też to że w budynku na parterze była jadalnia, recepcja i kawiarnia, na I piętrze odbywały się zabiegi, a na II i III piętrze były pokoje. Wszystko w jednym budynku bez wychodzenia na zewnątrz.

Zaoferowano nam w ramach turnusu:

– 27 zabiegów rehabilitacyjnych z profesjonalną bazą zabiegową i fachową obsługą. Przed śniadaniem odbywała się gimnastyka grupowa na świeżym powietrzu prowadzona przez rehabilitanta. Można było też skorzystać z konsultacji podologa. Dodatkowo mieliśmy możliwość skorzystać z dwóch wyjść na basen i jeden raz na saunę. Jeżeli ktoś ze względów zdrowotnych nie mógł korzystać z basenu mógł wówczas skorzystać z groty solnej.

– wyżywienie:- 3 posiłki dziennie: śniadania i kolacje w formie stołu szwedzkiego, obiad serwowany do stolika. Jadłodajnia na śniadania i kolacje czynna była przez dwie godziny, każdy mógł przyjść wówczas w dogodnym dla niego czasie. Szwedzki stół uginał się pod ciężarem półmisków z przeróżnymi wędlinami, rybami wędzonymi, w oleju, po grecku, serów i twarogów od wyboru do koloru , jaj, past, pasztetów, warzyw i owoców. Oprócz zimnych przekąsek zawsze były dwa dania na ciepło. Nie jeden z nas miał dylemat co tu dzisiaj wybrać i na pewno przez dwa tygodnie nie było sposobu popróbować wszystkiego.

– Mieliśmy zorganizowane przez Ośrodek dwa koncerty wokalne, jeden z polskimi przebojami, drugi z przebojami zespołu ABBA, dwa koncerty akordeonowe w wykonaniu muzyków, absolwentów Akademii Muzycznej z Poznania, dwa wieczory z Karaoke, gdzie udział wzięły z powodzeniem Tereska Załucka z Bożenką. Odbywały się w kawiarni wieczorem również Disko/ Dancingi. O nudzie nie było mowy.

Wszystkim uczestnikom turnusu serdecznie dziękuję za wspólnie spędzony czas, dzięki któremu mogliśmy się lepiej poznać, zawiązać przyjaźnie. Dziękuje za wspólne spacery brzegiem morza i niekończące się rozmowy na tarasie o rzeczach ważnych i mniej ważnych dla naszego Zatonia. To był jak zawsze dobrze wykorzystany czas na poprawienie własnego zdrowia, oderwania się choć na chwilę od własnych trosk i kłopotów. Mam nadzieję że wróciliśmy do domu zdrowsi i z nową energią. Jako uczestnicy turnusu jesteśmy dobrze zorganizowaną grupą, która wzajemnie troszczy się o siebie, a w koszulkach stowarzyszenia “Nasze Zatonie”; jesteśmy rozpoznawalni i zawsze wzbudzamy zainteresowanie innych uczestników turnusu.

Dziękuję naszemu sołtysowi Krzysztofowi Sadeckiemu , który zadał sobie wiele trudu żeby zdobyć fundusze i znaleźć dla nas autokar, co w tym roku nie było wcale łatwą sprawą , dziękuję również ,że zechciał kolejny już raz zawieść nas szczęśliwie do Ustronia Morskiego i przywieść do Zatonia. Specjalne podziękowanie kierujemy do radnego Wiesława Kuchty którzy pomógł nam w przygotowaniu wyjazdu naszej grupy. Bez tej pomocy i wsparcia wspólny wyjazd autobusem nie byłby możliwy. Niniejszy projekt został zrealizowany dzięki dotacji Urzędu Miasta Zielona Góra.

Stowarzyszenie “Nasze Zatonie”- Teresa Ambroziak- Kowala

XI TURNUS REHABILITACYJNY

Nasi seniorzy wyruszyli wczoraj na kolejny turnus rehabilitacyjny. Dotarli pomyślnie do celu dzięki naszemu sołtysowi Krzysztofowi Sadeckiemu.

Życzymy im udanego wypoczynku i wspaniałej pogody!

Prawdy i mity o bocianach

26 kwietnia miłośnicy bocianów spotkali się w świetlicy sołeckiej w Zatoniu na pogadance “Prawdy i mity o bocianach”. Spotkanie poprowadził specjalista ds. Ochrony Przyrody Marek Maciantowicz z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze.
Rzeźba bociana na tablicy przylotów została zamontowana dzień wcześniej przez Krzysztofa Sadeckiego oraz Bartosza Żaka, dziękujemy za pomoc.

Mieszkanki Zatonia. Rozmowa z Edytą Jurkiewicz

Trochę minęło od ostatniego wywiadu, ale to nie koniec mojego cyklu. W Zatoniu mieszka cudowna kobieta – Edyta Jurkiewicz, która nadaje meblom drugie życie techniką Shabby chic i prowadzi bloga wnętrzarskiego Eda’s world

Jakimi słowami opisałaby Pani samą siebie?
Zawsze najciężej jest mówić o sobie, jestem skromna i nie lubię mówić o tym, co robię. Z czasem jednak nauczyłam się pokazywać swoje prace, choć nie było to dla mnie łatwe. Lubię otaczać się pięknymi rzeczami, jestem osobą wrażliwą, kochającą piękno. Można powiedzieć, że jestem taką Anią z Zielonego Wzgórza – romantyczka do nie wiadomo której potęgi.
Pamięta Pani swoje pierwsze cele?
Kiedy przeprowadziliśmy się na wieś, zaczęłam pisać bloga. Kontakty z ludźmi, najpierw z Polski, a z czasem również i z całego świata, były czymś niesamowitym. To napędzało mnie do dalszej pracy, ciągle miałam z tyłu głowy, że muszę coś zrobić i natychmiast to pokazać. Followersi napływali, a ja po kilku latach zrozumiałam, że opowiadam tutaj historię swojego życia. Witałam się z nimi codziennie rano, nie było opcji, że opuszczę choćby jeden dzień i zauważyłam, że Ci, którzy napłynęli później, nie wiedzą jak to się wszystko zaczęło. Wtedy powstał pomysł o napisaniu książki. Po to, aby przedstawić ten cały początek jak to było. Książka została napisana w dwóch językach i szybko się wyprzedała.
Skąd Pani czerpie tyle siły i energii do działania?
Nakręcają mnie moi „Lubisie”, tego wszystkiego nie byłoby, gdyby nie dziewczyny, które mówiły: „No daj już spokój, czy Ty masz ten dom na wsi z gumy? Ciągle robisz i robisz, upychasz te meble. Weź dla nas też coś zrób”.
No i tak zrodził się pomysł na sklepik Pracowni Lawendowy Domek, gdzie znajdują się vintage meble i przedmioty po metamorfozie. On gdzieś tam zawsze we mnie był, to było moje marzenie.
Ludzie, ich komentarze, zainteresowanie magazynów wnętrzarskich, wywiady radiowe, spotkania w sklepiku i rozmowy z klientkami, tak samo zakochanymi w stylu shabby chic. Podziękowania kobiet, że inspiruję, daję cel w życiu i zachęcam do działania. To wszystko daje mi siłę i energię do działania.
Jak zdefiniowałaby Pani pojęcie “pasja”?
Pasją jest dla mnie to, że ja nie mogę się doczekać, aż otworze puszkę z farbą. Sam zapach jest dla mnie oszałamiający. Moment kiedy ja muszę, muszę coś malować, bo nie wytrzymam. Pasja powoduje, że w weekendowy poranek zbieramy się z mężem do wyjazdu, aby znaleźć jakieś starocie. Przywieźć do domu mebel z duszą, aby go uratować. Czasami są to takie graty, że mój mąż zastanawia się jak my to sklecimy, bo pomaga mi w mojej pracy. Bywa też tak jakby te meble do mnie mówiły: „Pomóż mi weź mnie”, może to dziwnie brzmi, ale tak jest. Niektóre z nich na prawdę mają duszę, choć są bardzo stare i brzydkie. Kiedyś kupiłam taki sekretarzyk u nas na lokalnej giełdzie. Był ohydny, koloru zgniłej śliwki, ale miał tak cudowny kształt… Trzy razy jeździłam go oglądać, aż w końcu stwierdziłam, że spróbuję i kupiłam go. Niektóre przedmioty się poddają, chcą żeby je odrestaurować, a czasem proces trwa kilka dni i nic z tego nie wychodzi. W końcu jednak przychodzi taki dzień, że się udaje, i tak też było z tym sekretarzykiem, który do dziś stoi w moim domu.
Zdradzi nam Pani dalsze plany na przyszłość?
Chciałabym napisać drugą książkę, od napisania tej pierwszej trochę już minęło. Wydałam ją w 2019 roku i bardzo dużo od tego czasu się wydarzyło, moja praca ewaluowała. Jestem samoukiem, nie jeżdżę na żadne kursy czy warsztaty. Sama wymyślam oraz realizuję swoje pomysły i chciałabym znów o tym napisać. Ale czy ja się za to zabiorę? Tego jeszcze nie wiem.
A co się Pani osobiście marzy?
Książka, tak – to jest moje marzenie. Na pewno chciałabym pokazać co teraz robię, bo przez te lata wiele się zmieniło. Nie są to już tylko białe, postarzane i skrobane meble, tylko różne inne techniki. Kocham również podróże, uwielbiam je, nigdy nie wracam do domu z pustą ręką. Gdziekolwiek jestem, zawsze trafiam na sklepik habby chic i ludzi, którzy kochają to samo co ja. Z takich spotkań rodzą się niesamowite przyjaźnie na lata. Zawsze też coś przytargam z takich wyjazdów, no nie ma mocnych aby było inaczej.
Może jakaś wskazówka na szczęście dla innych kobiet?
Spełniać marzenia, nawet te najmniejsze. Cieszyć się najdrobniejszą rzeczą, kwiatkiem, motylkiem, każdym drobiazgiem.
————————————
Agnieszka Schmidt-Nowicka

Prawdy i mity o bocianach

26 kwietnia o godzinie 18:00 zapraszamy wszystkich miłośników bocianów do świetlicy sołeckiej w Zatoniu na pogadankę “Prawdy i mity o bocianach”. Spotkanie poprowadzi specjalista ds. Ochrony Przyrody Marek Maciantowicz z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze. Zapraszamy!
Agnieszka Schmidt-Nowicka

Zmiana lokalu wyborczego!

Pamiętajcie o tym, że nastąpiły zmiany adresów i granic niektórych lokali wyborczych w nadchodzących wyborach samorządowych!

 

 

Obwodowa Komisja Wyborcza numer 42

Adres: Świetlica, ul. Zatonie-Zielonogórska 38, 66-004 Zielona Góra

Granice: Barcikowice, Marzęcin, Zatonie-Chabrowa, Zatonie-Dębowa, Zatonie-Fiołkowa, Zatonie-Irysowa, Zatonie-Jaśminowa, Zatonie-Jęczmienna, Zatonie-Konwaliowa, Zatonie-Kościelna, Zatonie-Księżnej Doroty, Zatonie-Kukurydziana, Zatonie-Kwiatowa, Zatonie-Leśna, Zatonie-Liliowa, Zatonie-Lipowa, Zatonie-Łubinowa, Zatonie-Makowa, Zatonie-Malownicza, Zatonie-Młyńska, Zatonie-Nagietkowa, Zatonie-Orchidei, Zatonie-Parkowa, Zatonie-Pszczela, Zatonie-Pszenna, Zatonie-Różana, Zatonie-Sasankowa, Zatonie-Słoneczna, Zatonie-Słonecznikowa, Zatonie-Stokrotkowa, Zatonie-Strumykowa, Zatonie-Świerkowa, Zatonie-Świętojańska, Zatonie-Zawilcowa, Zatonie-Zielonogórska, Zatonie-Zimna Woda
 Agnieszka Schmidt-Nowicka